środa, 3 lipca 2013

Die hard or die fat


Nie jestem jakoś przesadnie tłusta, ale mam ja takie koło ratunkowe - i dlatego nie mogę poszpanować moimi stalowym mięśniami brzucha, bo są gdzieś ukryte pod tą pianką. 

Nie ukrywam też, że trąca to Doctorem Who. 

A w ramach uzupełniającej ciekawostki. Podczas rysowania czytałam artykuł, gdzie pan psycholog twierdzi, że niektóre kobiety może zmartwić to, że mężczyźni przy szukaniu partnerki większą wagę przywiązują do wyglądu i dostępności seksualnej niż do ich osobowości lub intelektu. Tymczasem kobiety preferują mężczyzn ambitnych i posiadających wypchany portfel.
Artykuł był pisany zupełnie serio, przez psychologa.

W ramach komentarza przytoczę historyjkę mojej mamy:
"Wiesz, po Modlinie wtedy kręciło się mnóstwo mundurowych, i choć zawsze podobali mi się faceci w mundurach, większość była strasznymi wsiokami i bez kija to byś nie podeszła. Ale pamiętam, był taki jeden piękny, matko, jaki on był przystojny... Nie dość, że do tego wysoki, to miał TAKIE piękne, równiutkie, bielutkie zęby. No i z Dorotą to trochę się o niego kłóciłyśmy, do momentu gdy się okazało, że nosił sztuczną szczękę, wtedy kazałam jej go sobie wziąć..."


niedziela, 2 czerwca 2013

Historia magistra vitae


Jest to dosyć po łebkach potraktowane, a co do tego 1717 można być sceptycznym - nawet na forum historycznym skaczą sobie do oczu, w którym roku tak właściwie Rosja zaczęła ingerować w naszą kuwetę.
Albowiem starczy chwila miętkości serca lub nieuwagi, a ktoś to wykorzysta i bach, masz rozbiór dupy. W sumie kiedyś byłam takim dziewczęciem, co to chciało być tylko miłe, a potem się orientowało, że ktoś tu wszedł jej w rzyć i nie chce wyjść. Powinnam prowadzić warsztaty o wyjmowaniu z dupy ludzi.